W podróży do Omanu

Cały Oman pachnie kadzidłem. Zapach nas śledzi, wyprzedza, jest z nami cały czas...

Reklama
W podróży do Omanu fot. Getty Images

OMAN

Ja przyniosłem ci kadzidło wonne i pachnące
Tekst: Joanna Góra

 

Mówi się, że Arab jest mężczyzną do kwadratu. Doświadczyłam tego już na lotnisku w Maskacie. Po odejściu od okienka, gdzie opłaca się wizę, udałyśmy się z moją przyjaciółką do odprawy paszportowej. Dagmara przeszła szybko, mnie zatrzymano dłużej. Młody Arab, do którego trafiłam, raz obojętnie na mnie zerknął i więcej już nie zaszczycił mnie spojrzeniem, tylko cały czas wpatrywał się to w paszport, to w komputer. Gdy w końcu zostałam wpuszczona do Sułtanatu Omanu, okazało się, że omyłkowo zamieniłyśmy się na paszporty. Ja odprawiałam się z dokumentem Dagmary, która jest jasną blondynką. Urzędnikowi zdjęcie w paszporcie ewidentnie nie zgadzało się z obrazem kobiety stojącej przed nim, nie wiedział jednak, jak z tej sytuacji wybrnąć. Biała i nie muzułmanka…

 


Wielki Meczet Sułtana Kabusa ibn-Saida w Muskacie / fot. Getty Images

Oman to konserwatywny kraj islamski, w którym obowiązuje szariat

Czy tam jest bezpiecznie? – to najczęściej zadawane mi pytanie. Lekko zirytowana, niezmiennie odpowiadam, że to najbezpieczniejsze miejsce na świecie, Szwajcaria Półwyspu Arabskiego. Faktycznie Oman różni się od innych krajów arabskich, które znam. Nie uczestniczy w konfliktach zbrojnych, nie walczy z innowiercami, oczekuje tylko szacunku dla swojej kultury i przestrzegania podstawowych zasad: okrywania głowy i ciała w meczecie oraz powściągliwości w stylizacjach poza resortami turystycznymi.

 

Reklama

Na ulicach głównie mężczyźni w idealnie białych szatach, zwanych diszdaszami, na głowach kummy (charakterystyczne wyszywane czapeczki) albo beduińskie chusty. Kobiety, odziane najczęściej w czarne abaje, odsłonięte mają tylko twarze i dłonie. Ale to w stolicy, gdzie można zobaczyć młode kobiety, które w kawiarni siedzą same, bez męskiej „opieki”. Im bardziej udajemy się na południe albo w głąb lądu, tym bardziej twarze są zasłonięte, widać tylko oczy.

 

Omańczycy są niezwykle gościnni i otwarci, łatwo nawiązują kontakt, ale nie zaczepiają, nawet na suku, tradycyjnym miejscu handlu i negocjacji. Na ulicach atmosfera jest raczej senna. Wszystko się zmienia, gdy Omańczyk siada za kierownicą. Tutejsi mężczyźni uwielbiają luksusowe auta, ostrą jazdę i samochodowe popisy kaskaderskie. Do tego stopnia, że podczas Arabskiej Wiosny Ludów, która dotarła też do Omanu, demonstranci – wśród wielu innych postulatów – zażądali wybudowania specjalnego placu do popisów kaskaderskich.

Sułtan Kabus

Zewsząd patrzy na nas inteligentna i miła twarz Jego Majestatu. Sułtan Kabus ibn Sa'id jest monarchą absolutnym i postacią niewątpliwie wybitną. Po bezkrwawym obaleniu swojego ojca i przejęciu władzy w 1970 roku, w kraju dotychczas odciętym od świata rozpoczęły się wielkie przemiany. Wcześniej zakazane było nawet słuchanie radia, bramy stolicy były zamykane po zmierzchu na klucz, obywatele nie mogli podróżować za granicę, a  kobiety uczyć się. Zresztą nie miałyby gdzie, gdyż istniały tylko trzy szkoły, dwa szpitale i 10 kilometrów dróg w kraju prawie tak dużym jak Polska. Młody, gruntownie wykształcony w Wielkiej Brytanii sułtan dochody z ropy naftowej przeznaczył na budowę dróg, rozwój szkolnictwa i opiekę medyczną, które są teraz bezpłatne i na bardzo dobrym poziomie. Obecnie studentek jest więcej niż studentów, a nauka języka angielskiego i informatyki obowiązuje już w szkołach podstawowych.

 

Każdy Omańczyk jest dumny z meczetu podarowanego przez Jego Majestat. Ten piąty co do wielkości meczet na ziemi może pomieścić 20 tysięcy osób, a stąpa się tam po największym na świecie dywanie, który przez cztery lata tkało sześćset kobiet. W głównej sali wisi 35 żyrandoli, ozdobionych kryształami Svarowskiego, największy waży dziewięć ton i ma 14 metrów długości. Następnie sułtan Kabus, wielbiciel muzyki klasycznej, wybudował pierwszą w świecie arabskim operę. Wywołało to falę krytyki, wielu duchownych uznało chodzenie do opery za niezgodne z Koranem, czyli haram, zakazane. Opera ma się bardzo dobrze, wypełniona jest zawsze po brzegi, zwłaszcza że dla Omańczyków bilety są bardzo tanie, dofinansowuje je monarcha. To było jedyne w swoim rodzaju doznanie: w grudniu, nad Morzem Arabskim, zobaczyć Annę Kareninę w wykonaniu rosyjskiego baletu i wysłuchać filharmoników praskich. We wrześniu ubiegłego roku w sąsiednich Emiratach hucznie otwarto operę w Dubaju…

 

 
Żyrandol ozdobiony kryształami Swarovskiego / fot. Getty Images

Perfumy

To kultura przesiąknięta zapachami. Kobiety i mężczyźni pachną pięknie, oryginalnie, inaczej niż my w Europie. Dla kobiet to, poza makijażem, jedyny sposób na przyciągnięcie męskiej uwagi. Najbardziej znane omańskie perfumy nazywają się Amouage. Pierwszy zapach Amouage Gold powstał na zamówienie szejka, bliskiego krewnego sułtana. Zatrudnił nosa z Gras, legendarnego Guya Roberta, i dał mu dużą dowolność w budowaniu zapachu. Mógł korzystać z  najbardziej cenionych przez Arabów składników, najrzadszych i najdroższych. W efekcie perfumy mają w sobie aż 120 składników. Obecnie esencja przyjeżdża do Omanu z Gras i tu, w małej manufakturze, przechodzi przez kolejne fazy produkcji. Na końcu każdy flakon jest ręcznie napełniany i pakowany do pudełka, by znowu wyruszyć w podróż, często z powrotem do Europy. Kompozycje są wyjątkowe, całkowicie naturalne, nie da się ich porównać z syntetycznymi zapachami, do których przywykliśmy. Można je kupić w najbardziej luksusowych domach towarowych świata, od Harrodsa poczynając, na Bloomingdale’s kończąc. W Polsce – w warszawskiej perfumerii Quality Missala.

Salalah i kadzidło

Tysiąc kilometrów, godzina lotu i lądujemy w miejscu narodzin monarchy, w drugim co do wielkości mieście Omanu, w Salali. Latem i wczesną jesienią stolica regionu Zufar staje się celem podróży wielu arabskich rodzin złaknionych zieleni. A wszystko dzięki monsunowi. Właśnie tutaj rośnie też mało urodziwe, ale jakże cenne Boswellia sacra, drzewo kadzidłowe, dające surowiec najwyższego gatunku. 
Stąd pochodzi kadzidło, które Trzej Królowie przynieśli w darach, by oddać pokłon Jezusowi, a po latach na stałe zagościło w Watykanie.

Cały Oman pachnie kadzidłem. Zapach nas śledzi, wyprzedza, jest z nami cały czas. Każde pomieszczenie i ubranie jest nim przesiąknięte. Omańczycy okadzają się po kąpieli i przed wyjściem na miasto, odymiają świeżo wyprane ubranie oraz przyjmowanych w swoim domu gości. To rodzaj błogosławieństwa. W czasach starożytnych Oman czerpał nie lada zyski z produkcji kadzidła. Wówczas było ono cenniejsze niż złoto. Ma moc, w końcu to symbol władzy kapłańskiej, służy do medytacji, używane jest podczas rytuałów, w medycynie, kuchni i kosmetyce. Arabowie piją wodę kadzidłową i żują grudki kadzidła, by być zdrowym, oczyścić się i dobrze pachnieć.

 


Góry Jebel Akhdar / fot. Getty Images

 

Po obowiązkowym odwiedzeniu Parku Narodowego Świętego Drzewa Wadi Dawkah, który jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, składamy wizytę Maryam. Ma
50 lat, urodziła piątkę dzieci, od 33 lat jest żoną. Przed laty babcia Maryam zeszła z gór, żeby wyjść za mąż. Nie znała nawet języka mieszkańców nadmorskiej Salali, ale wiedziała wszystko na temat kadzidła. Miała szczęście, bo w czasach króla Salomona jako istota nieczysta, czyli kobieta, nie mogłaby go nawet dotknąć. Całą swoją wiedzę przekazała wnuczce. Na początku Maryam produkowała zapachy na użytek domowy, czasami dla przyjaciółek na urodziny. Okazało się, że ma talent w genach, zamówień było co raz więcej. Cieszyło ją to niezwykle, oczekiwała, że mąż też ją pochwali. Ale on powiedział tylko, że powód do radości będzie wówczas, gdy pojawią się chętni, by płacić za jej wyroby. To było ponad dwadzieścia lat temu. Dzisiaj cała rodzina pracuje i żyje z firmy, którą stworzyła.
Al-Shoala (Alshoala.org) ma w ofercie kilkadziesiąt produktów, wszystko robi się tak, jak wieki temu, ręcznie, według sekretnych receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie. A Maryam bint Ahmed bin Atti Balhaf otrzymała nagrodę od sułtana Kabusa w kategorii projektów rzemieślniczych, drugie miejsce Sułtanatu Omanu i pierwsze miejsce od gubernatora prowincji Zufar.

Jej historia jest piękną inspiracją dla wielu Arabek, dlatego sama bardzo chętnie udziela się na forum publicznym, zasiada w wielu organizacjach kobiecych krajów arabskich. Aktywizacja kobiet jest na pewno jej kolejnym projektem. „A mąż?”, pytam. „Przez parę lat się dziwił, w końcu uwierzył, teraz jest bardzo dumny”.

 

Arabski oryks na pustyni w Omanie / fot. Getty Images

Reklama

Polecane wideo

Reklama

Zobacz galerię - 11 zdjęć

Reklama

Podobne tematy

Skomentuj
Reklama