Elity Kalifornii płacą krocie za wodę, która może być trująca

Poznajcie najnowszy żywieniowy trend

Elity Kalifornii płacą krocie za wodę, która może być trująca źródło: Instagram.com/livespringwater

Wszyscy wiemy, że w trosce o piękną cerę i szczupłą sylwetkę powinniśmy pić dużo wody. Gdyby dietetycy poznali jednak najnowszy trend, z pewnością złapaliby się za głowę. Na szczęście na razie króluje on wyłącznie wśród gwiazd i kalifornijskich elit. Na czym polega?

 

Sprawdźcie, ile wody dziennie powinnyście pić (i nie są to dwa litry)

 

Raw water – co to takiego?

Mieszkańcy Doliny Krzemowej porzucili najdroższe marki mineralnych wód na rzecz raw water, czyli niefiltrowanej i niesterylizowanej wody źródlanej, którą za ponad 60 dolarów za ok. 10-litrowy szklany pojemnik oferuje firma Live Water. W San Francisco, gdzie jest dystrybuowana, ze sklepowych półek znika w mgnieniu oka. Powstają już nawet listy oczekujących!

 

Właściwie nie wiadomo jednak dlaczego, bo, jak zapewniają naukowcy, taka woda może okazać się bardzo niebezpieczna dla zdrowia. Pijąc ją narażamy się bowiem na zarażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu A, bakterią E.coli, a nawet cholerą!

 

Dietetyczne trendy 2018 roku – co i jak będziemy jeść

 

Zwolennicy raw water twierdzą jednak, że w naturalnej formie woda jest lepsza, bo niepozbawiona żadnych surowców mineralnych i innych składników. A obecne w niej bakterie tylko uodparniają nas na inne, o wiele bardziej niebezpieczne. Zapewniają także, że tylko pijąc źródlaną wodę, jesteśmy w stanie w pełni wykorzystać wartości odżywcze z naszych posiłków. Przy okazji robiąc coś także dla... swojego zdrowia psychicznego. Przyjemności picia wody u źródła, nie da się bowiem porównać z niczym innym. Czy to wystarczająca zachęta, by jej spróbować? Oceńcie same.

 

#huntandgather #livewater

A post shared by Līve Water (@livespringwater) on Aug 11, 2017 at 6:12am PDT

 

Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Skomentuj