Stewardesy, czyli ciekawa historia podniebnej mody

Poznajcie niezwykle ciekawą historię strojów stewardess

Reklama
Stewardesy, czyli ciekawa historia podniebnej mody fot. Getty Images

Zacznijmy od początków. Uniformy stewardess w pewien sposób przypominały stroje pielęgniarek. Przekaz dla pasażera miał być jasny- jesteśmy tutaj, aby zadbać o Twój komfort i wygodę. Warto wspomnieć, że pierwszą zatrudnioną stewardessą była Ellen Church. Licencjonowany pilot, a zarazem pielęgniarka, której nie chciano zatrudnić za sterami.

Kolejnym krokiem w przemianach mundurka było zapożyczenie motywów militarnych. W postaci mosiężnych guzików, furażerek, epoletów czy też quasi insygniów linii lotniczych. Z biegiem lat stroje zaczęły ewoluować. Przestały być tak siermiężne i męskie, a nabrały lekkości i radosnego tonu. Stroje miały pasować do całości kolorystki linii lotniczych. Pomocni w osiągnięciu celu mieli się stać światowej sławy projektanci.

Futurystyczny szyk

Mariaż projektantów mody z podniebnym światem zaczął się w latach 60-tych. Niektóre linie lotnicze zaczynały odchodzić od tradycyjnych uniformów. Nieistniejąca już linia Braniff International Airways, jako pierwsza zdecydowała się na to śmiałe posunięcie – zatrudniła Emilio Pucci. I tak stonowane kolory zostały zastąpione m.in pastelowymi. Nie żałowano również śmiałych, psychodelicznych printów. Przekrój garderoby stewardessy był ogromny: od miniówek, poprzez spodnie typu palazzo, a skończywszy na nylonowych koszulach. Do nich zakładały skórzane, jasnozielone kozaki, ozdobione pomarańczowymi paskami.

Nikogo też nie zdziwiłby widok stewardesy w przezroczystym płaszczu z PCV czy w obcisłym jaskrawym kombinezonie w słynne nadruki marki. Fantazji włoskiemu projektantowi nie brakowało. Jednym z bardziej odważnych pomysłów były plastikowe kaski-bańki. Oczywiście nie zakładano ich w trakcie lotu. Pozornie zostały zaprojektowane z praktyczną myślą – miały chronić głowy w drodze pomiędzy terminalem a samolotem, aby nie zepsuć misternie ułożonej fryzury. Brakowało im praktyczności, łatwo się łamały, ale dodawały szyku. Nie były to jednolite uniformy, ale odzwierciadlały tożsamość linii lotniczych i ducha czasów.

 

 
Reklama

Air flight attendants 1970 by Pucci X Braniff #pucci

A post shared by HABIBI JOURNAL حبيبي (@habibijournal) on Apr 4, 2016 at 4:01pm PDT


Olympic Airlines, których założycielem był sam Arystoteles Onassis, również zwróciły się ku stylistyce kosmicznej. O pomoc skierowano się do Pierre’a Cardin. To nie była pierwsza kolaboracja z projektantem mody. Wcześniej sama Coco Chanel zajęła się elegancją pań pracujących na pokładzie. Cardin raczej skupił się na formie poszczególnych elementów niż na feerii kolorów i innowacyjności. W latach 60. mini sukienka, peleryna i charakterystyczny toczek (wszystko w kolorystyce błękitno-białej) stały się znakiem rozpoznawczym Olympic Airlines.

 

Air flight attendants Olympic Airlines 1969 by Pierre Cardin

A post shared by HABIBI JOURNAL (@habibijournal) on Apr 4, 2016 at 4:02pm PDT

Air France – symbol francuskiej elegancji

Historia strojów dla Air France to poniekąd historia mody. Stroje projektowały m.in takie domy mody jak Christian Dior, Louis Feraud, Caraven, Christian Lacroix czy Nina Ricci. Pierwsza znacząca współpraca została nawiązana z Georgette de Treze. To ona nadała bardziej kobiecy styl stewardessom. 

Francuski przewoźnik wzbogacił się o nowe modele samolotów (pojawienie się pierwszego odrzutowca), stąd potrzeba odświeżenia wizerunku, której podjął się Dior. Ubranie nie mogło ograniczać ruchów, dlatego też zaprojektowane nowe jasnoniebieskie sukienki, z płaskim i szerokim paskiem stały się lżejsze.

W 1969 r. Cristobal Balanciaga wymyślił dwie wersje uniformów (letnia i zimowa). Jednak stewardessy zarzuciły mistrzowi, że nie wziął pod uwagę warunków ich pracy, były niewygodne. Po raz pierwszy stworzono akcesoria w postaci torebek, bawełnianych rękawiczek i obuwia.
Kolejne pomysły zmian należały do Pierre’a Cardin, ale lepiej niż słowa, zmieniający się strój stewardess Air France na przestrzeni lat oddaje film:



Ulubieńcy Pierwszych Dam 

Ci, którzy ubierali pierwsze damy, projektowali też dla linii lotniczych. Mowa o Olegu Cassinim, odpowiedzialnym za niepowtarzalny styl Jackie Kennedy. Wedle jego koncepcji na ubiór stewardessy składała się poliestrowa sukienka, na którą zakładano żakiet z oryginalnym zapięciem z boku. Inspiracją gamy kolorystycznej były destynacje linii Air West.


Z kolei Adolfo, któremu bezgranicznie w kwestii stylu ufała Nancy Reagan, linie Pan Am powierzyły wymyślenie koncepcji uniformu. Samym zainteresowanym nie przypadł do gustu nowy pomysł. Strój składał się z trzech części: do wyboru spódnica lub spodnie, kamizelka oraz marynarka. Wszystko w kolorze granatowym albo w jasnoniebieskim. A do całego zestawu kapelusik.

Co dalej z uniformami?

Nie sposób opisać wszystkich kooperacji projektantów z liniami lotniczymi. Yves Saint Laurent dla Quantas, Valentino dla Trans World Airlines, Vivienne Westwood dla Virgin Atlantic… A to tylko część znanych nazwisk. Wszystko z pożytkiem dla pasażerów, którzy mogą oglądać luksusowe krawiectwo w przestworzach.

Jaki będzie kolejny krok w modzie lotniczej ? Y-3 ( Yohji Yamamoto + Adidas) ogłosili współpracę z Virgin Galactic. Zaprojektowali mundury dla załogi pierwszego komercyjnego statku kosmicznego. Pierwsze prototypy to czarne kombinezony zapinane na suwak oraz buty do kostek ( konstrukcją bazujące na butach niemieckich jednostek specjalnych).
Ciekawe czy Pucci wciąż ma w swoich magazynach kaski-bańki ( Rain Dome) ? Pasowałyby idealnie.


Reklama

Polecane wideo

Reklama
Reklama

Podobne tematy

Skomentuj
Reklama